niedziela, 3 lutego 2013

Dobrzy żołnierze biją żołnierzy złych.


 Wczoraj media światowe doniosły, iż niejaki  Chris Kyle , zwany najskuteczniejszym przez jednych, a najkrwawszym przez drugich, został pozbawiony życia przez kolegę po fachu, za pomocą czegoś, czego w miejscu gdzie tego faktu dokonano jest sporo sztuk w odniesieniu do metra kwadratowego powierzchni na której to coś było używane w celu doskonalenia się w używaniu tego, do czego do czego to coś - mimo prób wmówienia reszcie że jest inaczej - zostało stworzone. Do zabijania.
 

 Kyle to ten, który chełpił się tym, iż pozbawił prawa do życia 166, a nawet 255 osób. Zależy kto liczy. Kyle to ten, który napisał o tym książkę i udzielił dziesiątek  wywiadów. Nie czuł widocznie ciężaru tego czego dokonał, bo wierzył że to co robi jest sprawiedliwe i dobre. Dla jednych. Snajper, precyzyjnie wymierzający ciosy z bezpiecznej dla niego odległości. Na wojnie, albo w powstaniu - też zależy kto gdzie stoi. Wrócił z wojny i napisał książkę, w której to pochwalił się ilu ludzi zabił.

 Kolega jego po fachu również z wojny wrócił, ale pewnie w nieco gorszym nastroju. Kolega z niewiadomych przyczyn zastrzelił na strzelnicy Kyle'a i jeszcze jednego uczestnika . Strzelając pewnie również myślał o swoim czynie i nadał mu miejsce w hierarchii swoich poglądów. Możliwe, że myślał iż pozbawienia go prawa do życia jest sprawiedliwe i dobre.

Mężczyzna ten odjechał ze strzelnicy potężnym czarnym pickupem Ford F-350 z podniesionym zawieszeniem i powiększonym oponami. - nie omieszkały dodać media, jakby ten fakt miał cokolwiek wnieść do sprawy. No może pewność co do ego posiadacza tegoż, które niewątpliwie było w stanie permanentnego obrzęku. Mężczyzna ten został jednak wkrótce pojmany, i postawiono mu dwa zarzuty morderstwa pierwszego stopnia. Po jednym za każdego zabitego.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  Tato, którzy to żołnierze są źli ? Którzy ?
No właśnie. Każdy wierzy w swoje racje, nie wszystkie racje każdemu jawią się tak samo. Jedna strona jest jasna, druga ciemna. Zależy z której strony patrzymy - widzimy albo jasną, albo ciemną.  
 Ale tak naprawdę - wszyscy są równie źli. 


 Polecam dokument do wysłuchania:



12 komentarzy:

  1. No to se przed snem kaliber przeczytałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro mowa o snajperze, to pewnie jest to .50 Barrett, czyli spory... :)

      Usuń
  2. Z odpowiedzią na postawione na końcu pytanie jest pewien problem> W każdym razie problem dla człowieka wrażliwego i empatycznego. Na pewno nie piszę w tym przypadku o sobie, gdyż skojarzył mi się w kontekście wpisu cytat z generała Pattona:
    Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celem wywołujących i prowadzących wojny - czyli polityków i wojskowych dowódców - jest wyrobienie poczucia że "moja racja jest mojsza", jak już się tego poczucia nabierze - to łatwo poddać relatywizacji czyny których się przy tej okazji dokonuje. Tu akurat, w tym przypadku opisanym, jaskrawo widać to, o czym myślę - czyli podobne czyny, odmienne ich odbiory.
      Masz rację, odpowiedź nie jest prosta. Zależna jest od punktu widzenia.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Przeczytałam, że alternatywą dla zła jest mniejsze zło. Ale nie wiem, czy się z tym zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też to czytałem ,i również nie wiem czy się z tym zgadzam. Bo wprawdzie każda alternatywa wobec zła jest pożądana, to jednak mniejsze zło jest dalej złem...

      Usuń
  4. Już się zaczynało robić łatwo i przyjemnie a tu niespodziewanie znów wbiłeś czytelnikom swoim tekstem śrubokręt w oko :-) A mój komentarz brzmi : wszystko jest względne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest względne, oczywiście. A z tym śrubokrętem nie przesadzaj, nie jest tak źle :)

      Usuń
  5. Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka...

    Jest jednak coś niesamowitego w pracy snajpera. Jakby nie patrzeć, to jednak taki naziemny odpowiednik pilota myśliwca...

    A co do panów ze strzelnicy w usach, to może zwyczajnie jeden za dużo paplał o środowisku snajperów, a drugi uznał, że paplać tyle nie powinien...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są snajperzy i strzelcy wyborowi, ci pierwsi to myśliwi, ci drudzy - to po prostu dobrzy strzelcy. Jak Kyle wyskoczył medialnie z opowieściami i książką, to kwestią czasu stało się kiedy stanie się to, co się stało... Wątpliwa to sława, bo i wojna wątpliwa, i wszystko co wokół.

      Usuń
  6. Dla mnie wstrząsające i nad wyraz prawdziwe. Skłaniające do refleksji.Dziękuję-TA

    OdpowiedzUsuń
  7. Dylemat zabijania w obronie, zawsze pozostanie nierozwiązany: zabić jednego by ocalić setki? Czy zabijając w obronie własnej sam nie staję się mordercą? Moralność i etyka w czasie wojny, da się ją zachować?
    Reportaż bardzo dobry, mocne słowa Louisa - dzięki za niego.

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz:
- jeśli masz stronę/bloga na innej platformie wybierz: "nazwa/adres URL'', gdzie w polu "nazwa" wpisujesz nazwę, w polu "URL" wklejasz adres strony/bloga. Jeśli nie posiadasz takowych - po prostu wpisz swój nick w polu "nazwa". Będzie miło zwracać się "po nazwie"
- jeśli wybierasz "Anonimowy" - na końcu komentarza wpisz swój nick.
Weryfikacja obrazkowa jest wyłączona. Dzięki za wpis.