piątek, 24 stycznia 2014

Wino z dzikej róży.

  Będzie o moim popisowym numerze. Numer ten stanowi stały ceremoniał dotyczący przejścia jesieni w zimę, wejścia słońca w znak Koziorożca. Co akurat jest bez większego znaczenia, jeśli o zodiak idzie...

  Numer ten zaczynam odgrywać jesienią, taką późną jesienią. Można zacząć już jesienią wcześniejszą, jednak ja mam taką przypadłość która nazywa się "mam jeszcze czas"... Więc zabieram się do działania w momencie, gdy procesu zbiorów owocu nie da się już odłożyć na później, a to właśnie wypada w okolicach andrzejkowych wróżb i dzwonków sań Mikołaja...
 Owoc - wiadomo. Podstawa. Mnóstwo teorii krąży na temat tego, jaką różę zbierać. Ja mam swoją, najsłuszniejszą - mianowicie: zbierać póki jeszcze wisi na krzaku. Jedni twierdzą, żeby zbierać tę zmrożoną pierwszym mrozem, inni żeby przed mrozem i zmrozić samemu w zamrażarce. Co chałupa to zwyczaj. Ja zbieram to, co jeszcze nie spadło. Czerwone, czarne, świeże i suche. Bo :
 To co zbiorę, to i tak ładuję w płócienną torbę i kładę na ogrzewanej podłodze. Do całkowitego wysuszenia. Jak rodzynki. Daje to owocom i później winu niesamowity aromat. No i piękny, ciemny kolor.
 Nie bawię się w pomiary i ważenie - owoców musi być jedna trzecia roboczej pojemności gąsiora, cukru - jedna trzecia ilości owoców (objętościowo). Na początek, na rozruch.
  Zalewam to wodą i mieszam do jako takiego rozpuszczenia się cukru. Smakowo ma być tak, jakby przesłodzona herbata. Taka z 3-4 łyżeczkami cukru. W smaku ma tak być. Następnie całość w ciepłe miejsce i niech hula. Jak w dwa - trzy dni nie ruszy fermentacja, to dodajemy drożdże "malaga". Doglądamy i w miarę postępującej fermentacji mieszamy i próbujemy smak. Ja utrzymuję poziom zasłodzenia odpowiadający tej wspomnianej przesłodzonej herbacie. Nie za dużo. Raczej nie przekraczam całkowitej ilości dodanego cukru wynoszącej dwukrotność ilości cukru dodanego na początku. Zawsze można dosłodzić, ja będzie przesłodzone - to już można tylko rozcieńczać. Więc bez przesady :)
 Winko po roku wygląda tak, jak w kieliszku, po rozmieszaniu cukru wygląda jak na drugim planie.
 Oczywiście zanim nastawię, to opróżniam produkcję poprzednią - czyli 4-5 miesięcy winko sobie mieszka z owocami, później oddzielam owoce, resztę czasu spędza już samo - z rurką fermentacyjną zabezpieczoną gazikiem, by owocowe muszki nie zrobiły mi z popisowego numeru zapasu octu winnego na cały rok. Całość do wymytych butelek, co jakiś czas próbując tego, co wlewamy do flaszek...

 Oznaczam rocznik i już po robocie. Teraz tylko przyjemności :)


 






13 komentarzy:

  1. Też robimy winko :)
    Ubiegłoroczne, które teraz popijamy jakieś słabe nam wyszło ;)
    Ale etykiety sobie strzeliliśmy za to fachowe ;)
    Nie żeby Twoje były gorsze... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miewałem słabe, ale ubiegłoroczne za to wyjątkowo mocne, również o mocnym smaku - więc ta moc alkoholowa nie razi. Ale "ścina" ;)

      Usuń
  2. W robieniu wina to jest najfajniejsze, że "co chałupa to przepis" :) czasem wyjdzie słabe czasem mocne a czasami nie wyjdzie w ogóle :( Zrób z jabłek też super się pije :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mi smaku narobiłaś. U mnie ni e byłoby sensu oznaczać rocznikiem, bo pewnie nie doczekałoby kolejnego zbioru:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba w przyszłym roku spróbuję zrobić - ślinka mi ucieka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też se zrobie, kiedyś jak już stara będę i się dorobię własnego krzaka i gąsiora :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyjemności z dziką Różą ... noooooo noooo! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ElTaoo: Lepiej podążać do przodu widząc z tyłu niż wracać kręcąc sie wkoło.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie!! Ja się chętnie wymienie butelka rakiji ubiegłorocznej za butelkę Twojego winka! Uwielbiam takie smaczki

    OdpowiedzUsuń
  9. Dam odpowiedź zbiorczą - "teren" donosi, że jeszcze cośtam-cośtam na krzakach wisi. Więc do dzieła, wiecie jak - bo przepis powyżej :)
    Pozdrawiam wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz:
- jeśli masz stronę/bloga na innej platformie wybierz: "nazwa/adres URL'', gdzie w polu "nazwa" wpisujesz nazwę, w polu "URL" wklejasz adres strony/bloga. Jeśli nie posiadasz takowych - po prostu wpisz swój nick w polu "nazwa". Będzie miło zwracać się "po nazwie"
- jeśli wybierasz "Anonimowy" - na końcu komentarza wpisz swój nick.
Weryfikacja obrazkowa jest wyłączona. Dzięki za wpis.