Tematyka
okoliczne obserwacje
(61)
fotopstryki
(54)
analog
(42)
zwidy i herezje
(30)
folklor
(29)
pies miejski
(28)
Czeskie klimaty
(24)
telefonografia
(22)
miasto moje
(17)
Niemcy
(16)
idiota stąd
(16)
komentarze do wydarzeń
(14)
wydarzenia w punkcie potrójnym
(14)
mediateka
(13)
otworkowo
(7)
warsztat
(7)
natura
(6)
widoki przemysłowe
(6)
krótkie portki
(5)
motoryzacja
(5)
tato
(5)
modne dodatki
(3)
architektura
(2)
cytując
(2)
czekając na koniec świata
(2)
opuszczone
(1)
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Rally.
Rally to dzień odświętny, odprasowany - jak odpust prawie, albo dożynki z turniejem strażackim. I meczem. Ciekawość, chłopy i chłopskie syny z dziewczynami, z piwami, z flaszeczką, ze znawstwem...
czwartek, 17 maja 2012
Berlinek. Dzień handlowy.
Bogatynia, "Berlinek" - pradziadek hipermarketów - wszystko w jednym miejscu. Zanim jeszcze ktokolwiek wpadł na pomysł hipermarketu w moim mieście, "Berlinek" już oferował hipermarketowy towar, wieziony nocą z Berlina Zachodniego rano trafiał już na polowe łóżko lub maskę Fiata 125p nakrytego kocem.
wtorek, 15 maja 2012
Trup.
Znaleźli kiedyś trupa. Podobno
znaleźli, bo nikt z przekazujących tę wieść dalej rzeczonego
trupa na oczy nie widział, ale całkiem
możliwe że był na miejscu znalezienia tegoż ktoś z samego
szczytu tej plotki, kto puścił w obieg ją jako pierwszy. Faktem
jest, że nie spotkano naocznego świadka zalegiwania trupa w miejscu o którym
mówiono, informacje jego dotyczące były zatem wytworem wyobraźni
tych, którzy opowiadali o tym kolejnym napotkanym znajomym.
środa, 2 maja 2012
Pierwszy maja. Czechy.
Tradycją już się staje wesoły
happening pierwszomajowy w sąsiednich Vaclavicach (Czechy).
Klimatyczna knajpka w centrum wsi staje się centrum przerysowanych
obchodów dnia 1 maja, okoliczne płoty i krzaki wystrojone zostają
we wszystko, co udało się zachować z minionej politycznej epoki.
Transparenty, flagi, mundury, obrazy, portrety i proporczyki sławiące
ówczesny porządek w naszej części świata ujrzały światło
dzienne i okazały swą nieco już wyblakłą twarz. Prowizoryczna
trybuna i kartonik jajek do obrzucania tejże. Czapki z czerwoną
gwiazdą, płaszcze z czerwonymi guzikami. Lenin, Gottwald. Piwo,
kiełbaski i muzyka. Wesołość. Wszystko z „koprovou omackou” .
Oswojone śmiechem. Ani grama powagi.
wtorek, 24 kwietnia 2012
Guślarz. Po spotkaniu.
Już po spotkaniu. Trzech nacji, trzech narodów, trzech historii. Byli, przyszli, zostali przyprowadzeni, albo dojechali. Sami lub z kimś. Jedni chcieli, inni powinni, innym jeszcze miało się to opłacić. Byłem z ciekawości. Właściwie to z dwiema trzecimi ciekawości, może nawet z jedną trzecią ciekawości - bo działo się jak zawsze. Do kamer i po kamerach. Do kamer podchody - z kim by tu i na jakim tle. Tańce godowe, tokowanie. Po kamerach sprawa prosta - spadamy. Stąd ta ciekawość dzielona na trzy. Jedna trzecia to sprawa jasna. Wyłączyli nagrywanie - dojadamy i w "długą". Druga z trzeciej części jak to ma w zwyczaju - wikt i opitek, z uśmiechem i obecnością do końca. Rubasznie i swojsko. Trzecia ?
Trzeciej byłem ciekaw. Chciałem poczuć tę trzecią stronę. Szukałem i znalazłem. W wieku sędziwym, w pogodzie ducha, we wspomnieniach dłoni matczynej, oranżady dawnej smaku, kiełbaskach wędzonych, bułkach nadziewanych, w spacerach, w dziś i wczoraj, w historii równie okrutnej co innych, w niezrozumieniu dziecięcym, w niejednoznaczności uknutej przez możnych, w słońcu tym jak kiedyś, w myśli - że może to jest ten ostatni raz. W odwiedzeniu po prostu, lasce rzeźbionej, uśmiechu i nienachalności. W tym właśnie punkt potrójny się zawiera.
To najpiękniejszy obrazek z tego dnia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
