Kiedyś bardzo chciałem mieć metalowe ślizgacze "made in GDR". Takie z regulowaną w pewnym zakresie długością i szerokością buta. Ze skórzanymi paskami i zamontowanymi na czubku ząbkami do podchodzenia. Ale moje "kiedyś" wypadało w czasach, gdy granice bratnich narodów były zamknięte na sztabę i pilnowane obustronnie. Więc pozyskanie takowych ślizgaczy było sprawą dość problemową...
Tematyka
okoliczne obserwacje
(61)
fotopstryki
(54)
analog
(42)
zwidy i herezje
(30)
folklor
(29)
pies miejski
(28)
Czeskie klimaty
(24)
telefonografia
(22)
miasto moje
(17)
Niemcy
(16)
idiota stąd
(16)
komentarze do wydarzeń
(14)
wydarzenia w punkcie potrójnym
(14)
mediateka
(13)
otworkowo
(7)
warsztat
(7)
natura
(6)
widoki przemysłowe
(6)
krótkie portki
(5)
motoryzacja
(5)
tato
(5)
modne dodatki
(3)
architektura
(2)
cytując
(2)
czekając na koniec świata
(2)
opuszczone
(1)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krótkie portki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krótkie portki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 10 lutego 2017
Ślizgacze
Kiedyś bardzo chciałem mieć metalowe ślizgacze "made in GDR". Takie z regulowaną w pewnym zakresie długością i szerokością buta. Ze skórzanymi paskami i zamontowanymi na czubku ząbkami do podchodzenia. Ale moje "kiedyś" wypadało w czasach, gdy granice bratnich narodów były zamknięte na sztabę i pilnowane obustronnie. Więc pozyskanie takowych ślizgaczy było sprawą dość problemową...
środa, 9 września 2015
Witaj szkoło
Chodziłem do "Tysiąclatki". Z tornistrem. W kieszeniach nosiłem drobne kamyczki. Przebierałem je palcami wyobrażając sobie czym mogły by być. Takie jak te w elewacji ścian zewnętrznych "Tysiąclatki". Do "Tysiąclatki" chodzi również mój syn, przy czym o szkole do której uczęszcza nie mówi się już "Tysiąclatka". O "tysiącach szkół na Tysiąclecie" już się nie wspomina.
niedziela, 28 grudnia 2014
Kolęda
czwartek, 28 marca 2013
Tandeta.
Psikawki "jajeczka" - odkąd pamiętam - zawsze były mocno poszukiwanym i pożądanym przez dzieciaki towarem sezonowym w sezonie "plus tydzień do śmigusa".
wtorek, 15 maja 2012
Trup.
Znaleźli kiedyś trupa. Podobno
znaleźli, bo nikt z przekazujących tę wieść dalej rzeczonego
trupa na oczy nie widział, ale całkiem
możliwe że był na miejscu znalezienia tegoż ktoś z samego
szczytu tej plotki, kto puścił w obieg ją jako pierwszy. Faktem
jest, że nie spotkano naocznego świadka zalegiwania trupa w miejscu o którym
mówiono, informacje jego dotyczące były zatem wytworem wyobraźni
tych, którzy opowiadali o tym kolejnym napotkanym znajomym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


